dostałem wyrok

Pod koniec lipca 2008 dostałem wyrok, nie wiem ile posiedzę, na pewno kilka lat. Jest jednak możliwość, że za pomysłowość uda mi się wyjść szybciej. Dzięki zaistniałej sytuacji mam pewne poczucie bezpieczeństwa, mogę sobie na znacznie więcej pozwolić, niby nie powinienem się martwić o najbliższą przyszłość. A jednak nie jest mi z tym dobrze. Czuję się strasznie ograniczony, momentami wręcz ubezwłasnowolniony.

(...)

Cela całkiem spora, mam w niej swoje miejsce, gdzie mogę posiedzieć, połączyć się z internetem i próbować przenieść myśli na wolność. Współwięźniowie po minięciu I etapu, którym jest euforia, zaczęli ukazywać swoją prawdziwą twarz. Większość z nich bez skrupułów egzekwuje prawa, wynikające z chronologii pobytu w tejże placówce. Pocieszające jest to, iż nie jest to więzienie o podwyższonym rygorze, a co za tym idzie mam możliwość wyskakiwać na przepustki.

może czas zacząć?

zabieram się do założenia tego bloga od ładnych paru miesięcy, przekładam dzień uruchomienia z jednej daty na drugą (ferie, wakacje, początek pracy, wyrok itd) i już mnie to zaczeło denerwować i zniechęcać zarazem, pojawiła się nawet myśl aby skasować to konto, jednak nie! ogłaszam wszem wobce, że tzw. blogowanie czas zacząć. trzymam kciuki, aby wytrwać w tym postanowieniu jak najdłużej, a że słomiany zapał to coś co trygryski lubią najbardziej, nie będzie to łatwe.